Zdalne nauczanie okiem praktyka oceniania kształtującego


Bożena Sozańska, nauczycielka i uczestniczka naszego kursu "Kształcenie Kompetencji Kluczowych" w Nauczycielskiej Akademii Internetowej, zdecydowała się opisać swoje wrażenia z pracy zdalnej, a także to, jakim wsparciem było dla niej uczestnictwo w naszym kursie.

Obecnie trwa rekrutacja do Nauczycielskiej Akademii Internetowej i OK Zeszytu - gorąco zachęcamy do wzięcia udziału: 

https://sus.ceo.org.pl/nauczycielska-akademia-internetowa/oferta

https://sus.ceo.org.pl/ok-zeszyt/rekrutacja-ok-zeszyt

a także do przeczytania poniższych refleksji Bożeny Sozańskiej:

 

                                                                                                                                                                                                  Drzewo nie smagane wichrem,

                                                                                                                                                                                            rzadko kiedy wyrasta na silne i zdrowe.

 

                                                                                                                                                                                                                                      Seneka

 

                       Zdalne nauczanie okiem praktyka oceniania kształtującego

 

            Dziś, pod koniec czerwca 2020 roku, w środku nadal panującej pandemii, zadaję sobie pytanie, czy wtedy, 11 marca, gdy odwołano zajęcia w szkołach, miałam jakiekolwiek wyobrażenie o tym, co nastąpiło potem? Nie. Nie miałam. Zgodnie z zarządzeniem władz poszłam do szkoły w czwartek, a w torbie miałam wydrukowany scenariusz lekcji  opublikowanej przez Centrum Edukacji Obywatelskiej. Naiwnie myślałam, że uczniowie w szkole będą, że razem zastanowimy się, co to jest ten koronawirus. Sama niewiele wiedziałam o tym konkretnym wirusie, choć z racji biologicznego wykształcenia miałam świadomość, że nie jest dobrze. Siedzieliśmy wszyscy w szkole bez uczniów, w pokoju nauczycielskim i... nie umieliśmy nic powiedzieć, niczego przewidzieć.

Gdy człowieka spotyka coś nagłego, zupełnie nowego, staje się bezradny, cichy, chce się schować, uciec, przeczekać. Potem szybko nadszedł strach. I jednocześnie imperatyw nauczyciela – muszę być z moimi uczniami!

I bazując na swojej nauczycielskiej powinności działałam tak, aby rozmawiać, uczyć, uspokajać, wyjaśniać uczniom, choć sama byłam w kompletnej otchłani. Jeśli wszyscy nauczyciele tak działali, to uczniowie otrzymali już na początku olbrzymi zastrzyk niepokoju.

W tych pierwszych dniach szukałam nerwowo wskazówek – nie tylko jakich narzędzi TIK  używać, ale przede wszystkim  jak podejść do sprawy. Gdzieś wyczytałam zdanie: zdalne nauczanie musi być dobrze zorganizowane, a potem przypomniała mi się życiowa prawda: Jeśli chcemy coś zmienić, to najpierw trzeba sobie to wyobrazić”. Wydaje się proste?

Pracuję w szkole  ponad 30 lat i posiadłam umiejętność organizowania nauczania, planowania projektów o różnych profilach,  niekoniecznie związanych z nauczanymi przedmiotami. Przeżyłam dwie reformy szkolnictwa, kilku ministrów edukacji, dziesiątki rad pedagogicznych, z których nic nie wynikało, pracowałam w wielu komisjach i zespołach, które coś miały usprawniać, badać, wyciągać wnioski na przyszłość. Co więcej, pracowałam w paru dużych projektach związanych z nauczaniem przy użyciu narzędzi TIK, ale to moje spore doświadczenie zawodowe nie dało mi wprost odpowiedzi na pytania: jak teraz uczyć? jak rozmawiać? jak odnaleźć się w tej sytuacji?

I w tym momencie wyobraziłam sobie, że jeśli ja zadaję sobie tak wiele pytań bez odpowiedzi, to o ile więcej lęków i obaw mają moi uczniowie?

W każdej rodzinie moich uczniów codzienne  sprawy pracy, przedszkola, zakupów, szkoły stały się z dnia na dzień problemami trudnymi do wyobrażenia i zorganizowania.

Przeczytam wtedy esej Olgi Tokarczuk, cytuję: Miałam na myśli to, co wielu z nas czuło-gdzieś głęboko wiedzieliśmy, że doszliśmy do ściany i coś musi nastąpić. (…) Już dawno nie działo się nic prawdziwie dramatycznego, że nasza wyobraźnia usnęła. Na naszych oczach rozwiewa się jak dym paradygmat cywilizacyjny, który nas kształtował przez ostatnie dwieście lat, że jesteśmy  panami stworzenia, możemy wszystko i świat należy do nas. Nadchodzą nowe czasy”.

Uspokoiłam się nieco, bo jeśli Ona, nasza wielka noblistka mówi, żeby obserwować to, co nadejdzie, to ja muszę robić to samo.

Rozmawiałam z nauczycielem akademickim, który był postawiony w tej samej sytuacji i zwrócił on moją uwagę na to, aby zrewidować oczekiwania, bo nie możemy się spodziewać takich samych rezultatów  zdalnego nauczania jak dotąd.

 

I

 

Otrzymaliśmy Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 20 marca 2020 r.
w sprawie szczególnych rozwiązań w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19. 

 Co w nim wyczytaliśmy?

W czasie ograniczenia funkcjonowania szkół i placówek oświatowych związanego z zagrożeniem epidemiologicznym nauka jest realizowana na odległość. Nauczyciele mają możliwość weryfikacji dotychczas stosowanego programu nauczania tak, by dostosować go do wybranej metody kształcenia na odległość. Za organizację kształcenia na odległość odpowiada dyrektor szkoły. Nauka prowadzona na odległość może być realizowana  z wykorzystaniem materiałów udostępnionych przez nauczyciela. Dyrektor szkoły ma obowiązek ustalić w uzgodnieniu z nauczycielami w jaki sposób będzie monitorowana i sprawdzana wiedza ucznia oraz postępy w nauce.

 

Czyli nauczycielu, dyrektorze, radźcie sobie sami!

 

Dyrektor zaproponował sposób prowadzenia przez nauczycieli dokumentacji nauczania zdalnego, czyli kolejne tabelki do wypełniania, o ocenianiu ani słowa, potem dostałam mejlem kilkunastostronicowy dokument,  który pospiesznie zamknęłam po przeczytaniu pierwszych kilku haseł w stylu: bądź panem swoich myśli; żyj tu i teraz;  na ten moment masz wpływ;  bądź dla siebie dobry i wyrozumiały;  otaczaj się pozytywnymi ludźmi. Choć nad ostatnim z haseł Uwierz w siebie i swoje możliwości pomimo obecnej sytuacji i obaw chwilę się zatrzymałam i poczyniłam kilka założeń.

 

Postanowiłam więc, że postaram się niewiele zmieniać w moim dotychczasowym sposobie nauczania, aby uczniom nie dostarczać kolejnych powodów do stresów. Zaryzykuję stwierdzenie, może zabrzmi ono paradoksalnie, ale izolacja i  zdalne nauczanie uruchomiły we mnie olbrzymie pokłady kreatywności. Już w połowie marca, gdy zostaliśmy w domach, gdy ja bardzo się bałam, wyobraziłam sobie, że bardziej ode mnie są przestraszeni uczniowie. Założyłam, że nie zawsze i nie każdy uczeń będzie obecny na lekcji on-line. Że nie zawsze sprawy techniczne pozwolą mu uczestniczyć aktywnie w lekcji. Że nie wszystko zrozumie i nie będzie mógł zapytać, bo właśnie słaby internet go rozłączy. Że podczas rozwiązywania zadań nie będę wiedzieć, kto sobie już poradził, a komu trzeba pomóc. Że uczeń będzie po prostu zmęczony, znudzony, albo będzie po zalogowaniu grać w swoją ulubioną grę. Wątpliwości się mnożyły.

 

Uczę chemii w szkole podstawowej i na każdej lekcji mam do zrealizowania nowy temat. Uczę według strategii oceniania kształtującego i szybko zdałam sobie sprawę, że na szczęście podstawowe jego narzędzia jak ustalanie celów, kryteriów sukcesu  i informacja zwrotna wspaniale się wpisują w możliwości zdalnego nauczania. I na tym założeniu oraz imperatywie ”jak najmniej zmieniać” zaczęłam przygotowywać się do każdej lekcji pisząc szczegółowe scenariusze.

Udostępniałam je uczniom na platformie i po upewnieniu się, że znają i rozumieją cel lekcji i kryteria sukcesu, razem go omawialiśmy; uczniowie rozwiązywali zadania na dobry początek, potem zadania dotyczące lekcji, obliczenia. W każdej klasie było kilku „wyrywnych” uczniów, którzy zawsze byli gotowi do odpowiedzi. Stosowałam więc zdalne patyczki - prosiłam ucznia o wylosowanym numerze w dzienniku. Stąd moja wiedza o tych, którzy niby są, a jednak nieobecni...

Na początku było we mnie dużo lęku, pomagałam sobie czytając prasę  i oglądając programy w TV. Wiedza na temat pandemii, z którą powoli świat się oswajał, była mi potrzebna do zachowania równowagi. Inicjowałam z uczniami rozmowy na temat wirusa, ochrony przed nim. Uczniowie chętnie się włączali do tych rozmów, czułam, że chcą usłyszeć o tych palących sprawach może z innej niż domowa  perspektywy. Ja natomiast w tych momentach nie miałam pewności czy powinnam; przecież w domach uczniów są rozmowy rodziców, dziadków;  czy mogę dorzucać jeszcze coś, może inny punkt widzenia?

Z drugiej strony  przekonywaliśmy  się,  że można tę trudną sytuację przeżywać na różne sposoby i  że da się ją jakoś opisać, opowiedzieć. Podczas rozmów, w których czułam, że właśnie budujemy relacje, że jesteśmy razem, włączało  mi się  czerwone światełko – a co z materiałem,  co z podstawą programową? O niej mówił minister, wiedziałam, że będą matury, będą egzaminy ósmoklasistów i  nikt uczniów nie zwolni z wykazania się wiedzą właśnie z zakresu podstawy programowej. Trzeba było te wszystkie nici chwycić i jakoś spiąć.

Nie pamiętam w swojej długiej pracy nauczycielskiej okresu tak intensywnej mobilizacji, wysiłku w przygotowywaniu lekcji i utrzymywaniu kontaktów z uczniami i rodzicami. Wciąż zadawałam sobie pytania  czy to, co robię jest dobre, czy ma sens, jak to odbierają uczniowie.

Powtarzałam uczniom: pamiętajcie, teraz dbajcie o siebie i bądźcie dla siebie mili. Jednocześnie czułam jak moje siły fizyczne maleją wskutek wielogodzinnego siedzenia przy komputerze;  zorganizowałam sobie warunki do domowych treningów. Wyobraziłam sobie też  jak bardzo brakuje uczniom aktywności fizycznej i zachęcałam ich do gimnastyki, spacerów, przejażdżek rowerowych. Chyba robiłam to często, bo spotkałam się ze zdziwieniem uczennicy: to pani uczy też WF-u? Tak, uczniowie postrzegają naukę szkolną  jako zbiór odrębnych przedmiotów, nieczęsto widzą  zależności interdyscyplinarne. I ten aspekt przyświecał mi przy tworzeniu scenariuszy kolejnych lekcji.

Lekcje wymagały aktywności uczniów: rozwiązywali ćwiczenia, wzory chemiczne strukturalne musieli odczytywać z podręczników (nie mam programu do pisania chemicznego);  dane  z układu okresowego pierwiastków i tablic chemicznych. Część doświadczeń oglądaliśmy  na filmikach na YouTube, choć w tym zakresie dokonaliśmy wspólnie wielu odkryć, że w domu można znaleźć dużo chemii.

I w tym momencie nastąpił pozytywny zwrot, atmosfera się podgrzała. Bo na lekcji o białkach przynieśliśmy produkty żywnościowe z lodówki i analizowaliśmy ich skład; ktoś sporządził wywar z czerwonej kapusty i zbadał odczyn octu i proszku do prania,  spalenie cukru na karmel pozwoliło odkryć pierwiastki wchodzące w skład sacharydów, herbata z hibiskusa barwiła się na rożne kolory, a na lekcji wyjaśnialiśmy dlaczego; preparat do udrażniania rur zawierający wodorotlenek sodu  rozpuszczany w wodzie pozwolił zaobserwował proces egzoenergetyczny; jodyna wykrywała skrobię w rożnych produktach; jajecznica na śniadanie była przykładem denaturacji  białka,  nawet próbowaliśmy zrobić domowe mydło z różnych tłuszczów. Trudna na ogół dla uczniów klas siódmych analiza krzywych rozpuszczalności substancji w wodzie okazała się oczywista, gdy badali w kuchni rozpuszczalność soli i cukru . Wnioski, do których doszli, pokrywały się z wykresami; niektórzy poszli dalej, wykonali modyfikacje doświadczeń, zmieniali temperaturę, substancje. Te działania były zadaniami domowymi i znakomita większość uczniów je wykonywała. Pomyślałam wtedy za Kochanowskim  Serce roście patrząc na te czasy!



I odtąd już nie słuchałam i nie czytałam utyskiwań na zdalne nauczanie. Jeśli dodam, że każdą lekcję zaczynaliśmy od przeczytania celu lekcji i kryteriów sukcesu, a w podsumowaniu wracaliśmy do nich, to zadowolenie (moje na pewno) było spore. A  do każdej pracy domowej pisałam uczniom informację zwrotną.

 

II

 

Po dwóch, trzech tygodniach pierwszy szok minął i wtedy światło dzienne ujrzał główny problem polskiej szkoły - płytkie, skostniałe relacje między nauczycielem, uczniem, rodzicem. Ta triada buduje szkołę, a edukacja zdalna pokazała, jak zaniedbaliśmy te sferę. Rodzice, trzeci element szkolnej triady, bacznie obserwowali poczynania swoich pociech, doświadczenia wykonywane w kuchni, projekty (np. o tlenkach, kwasach karboksylowych, wodzie) i w ciepłych słowach dawali temu wyraz: Pani pomysły na zadania domowe za każdym razem pozytywnie mnie zaskakiwały, a  mój syn wykonywał je z przyjemnością;  córka pokochała chemię,  a na pewno doświadczenia - kuchnia stała się jej małym laboratorium.

W refleksji nad zdalnym nauczaniem i kolejnymi  zajęciami pomagał mi internetowy Kurs Kształcenie Kompetencji Kluczowych w pracy z uczniami Centrum Edukacji Obywatelskiej, którego byłam uczestnikiem w tym roku szkolnym. Zadania poszczególnych modułów wpisywały się w wyzwania, które stawiało zdalne nauczanie i pozwoliły mi uświadomić sobie, aby  budować w moich uczniach takie kompetencje i umiejętności, które będą im najbardziej w życiu potrzebne, i których potrzebę zdalne nauczanie uwidoczniło, a mianowicie umiejętność uczenia się, poszukiwania rozumienia i tworzenia informacji, a także kreatywność i przedsiębiorczość.

Przykładem takiego spojrzenia na edukację był projekt w klasach siódmych pt. Mars i woda.

 

Temat lekcji brzmiał banalnie: Podsumowanie wiadomości o wodzie.

 

Cel: Wykażę potęgę, siłę i znaczenie wody.

 

Kryteria sukcesu:

1. Powtórzę wiadomości o wodzie

2. Wybiorę jedną z właściwości wody.

3. Wybiorę formę pracy

4. Zaplanuję i wykonam pracę w ustalonym terminie.

5. Przedstawię pracę innym uczniom.

 

Udostępniłam na Skype scenariusz lekcji, w którym znalazło się dużo aktywności dotyczących właściwości i znaczenia wody. Jednak zadanie edukacyjne projektowe było zasadniczym elementem, było już zadaniem do wykonania w domu. Opisałam je tak:

Dużo już wiesz o wodzie... Proszę Cię, powtórz te wiadomości  z podręcznika pt.: Woda – właściwości i rola w przyrodzie”( str.160-169).

Co, nie chce Ci się? Że to wszystko już wiesz? Zgadza się.

Ale mam dla Ciebie inną propozycję. Otóż wyobraź sobie, że jesteś w składzie załogi, która leci po raz pierwszy na Marsa. Twoim zadaniem jest zawieźć tam i umieścić w specjalnej kapsule najważniejszą (najciekawszą, najbardziej niezwykłą) informację o wodzie, bo tej na Marsie nie ma, choć kiedyś była.

Obejrzyj fascynujący film pt.: Niezwykły kosmos-Mars https://www.youtube.com/watch?v=778lMr5g2tU.

Myślę, że skłoni Cię do snucia marzeń, teorii, domysłów. I dlatego proszę Cię o pracę, w której przedstawisz informacje o wodzie (może tylko jedną, według Ciebie najważniejszą) do tej opisanej powyżej kapsuły. W niej znajdą się również fragmenty muzyki, literatury, zdjęcia wybitnych ludzi z Ziemi. Może zechcesz też coś wybrać. Masz dużo możliwości.

Jaka może być forma tej pracy?

Każda: wiersz, filmik, wypracowanie, rebus, krzyżówka, plakat, ulotka, plik tekstowy, kolaż, rzeźba itp. Co komu w duszy zagra… Format pracy A5 lub większy.

Proszę, wykonaj ten projekt do czwartku 30 kwietnia 2020 r.

Już cieszę się, bo jestem pewna, że prace będą piękne, zaskakujące, pomysłowe (będzie mi smutno, jak będzie narysowana tylko byle jak długopisem).

 

Gdy zaczęły do mnie spływać pierwsze pomysłowe i różnorodne prace rozszerzyliśmy kryteria sukcesu tej lekcji o punkt nr 5: Przedstawię pracę innym uczniom.

To było ważne uzupełnienie. Zaplanowaliśmy  wernisaż online  prac uczniowskich. To aktywność uczniów spowodowała tę modyfikację. To było fascynujące! Chciałam, aby wszyscy oglądnęli wszystkie prace.  Jednocześnie ustaliliśmy, że każdy autor prezentując swoje dzieło powie parę zdań na jego temat, o idei, przesłaniu, technice wykonania.

Mówiąc językiem oceniania kształtującego – każdy uczeń miał przedstawić swoje cele i kryteria sukcesu swojej pracy.

Prawdę mówiąc, w "normalnym" nauczaniu, tę powtórkową lekcję oparłabym prawdopodobnie o rozwiązywanie zadań, bo te jak zawsze sprawiają uczniom sporo kłopotów.

A teraz uznałam, że większą wartość będzie mieć twórcza praca. I nie pomyliłam się. Takie  nauczanie holistyczne, wieloaspektowe, interdyscyplinarne jest moim "konikiem" i wiem, że ma dużo większe znaczenie dla rozwoju młodzieży na tym poziomie nauczania od sztywnych ram określonych podstawa programową.

Odpowiadając na pytanie w kursie o kompetencje kształcone w tej lekcji, odpowiedziałam – całe mnóstwo. Może zacytuję niektóre: kształtowanie świadomości i ekspresji kulturalnej (ktoś zapyta - na chemii ekspresja kulturalna?), kreatywność, kształcenie innowacyjności, ciekawość świata, odwaga, przekształcanie swoich pomysłów w wartości dla innych ludzi, krytyczne myślenie, umiejętność planowania, otwartość, podejmowanie inicjatyw, umiejętność wyrażania swoich poglądów, umiejętność autoprezentacji.

Zależało mi na tym, żeby prace były przez uczniów zrobione z zaangażowaniem. Ponieważ chciałam im w ten sposób pokazać, że nawet w trudnej sytuacji zamknięcia mogą dziać się rzeczy ciekawe, zarówno w sferze materialnej i przede wszystkim – w komunikacji między uczniami.

 

Prace były niesamowite. W przeróżnych formach: wiersze, opowiadanie, oczywiście wiele prac plastycznych, grafika komputerowa, kolaże, rzeźby. Podczas wernisażu byłam szczęśliwa.

W tamtym momencie sprawdziło  się  moje drugie założenie dotyczące pracy zdalnej: prowadzić zajęcia w ciekawej, niepraktykowanej dotąd formie dla efektu "WOW".

Ucieszył mnie potem komentarz mentorki w kursie CEO, któremu nadała tytuł: ”Wyprawa na Marsa okiem chemika”.

W klasach ósmych uczyliśmy się o najważniejszych z punktu widzenia świata przyrody związkach chemicznych: białkach, tłuszczach węglowodanach. Najważniejszych z tego też względu, bo dotyczą naszego ludzkiego ciała, zdrowia i  dbania o nie. We wprowadzeniu do tych zagadnień przygotowałam lekcję o białkach, podczas  której uczniowie mieli wykonać pięć z pozoru prostych zadań. Okazało się, że zadanie  nr 5, ostatnie, okazało się trudne i dało mi powód do dalszego intensywnego uświadamiania uczniom jak ważne  jest formułowanie celu lekcji i kryteriów sukcesu do niej.

 

Temat: Życie jest formą istnienia białka.

 

Dzień dobry, dziś proszę Cię o wykonanie pięciu prostych zadań.

Zgodzisz się ze mną, że koronawirus, to pojęcie, które słyszymy od pewnego czasu tysiące razy?

Tu następował opis budowy koronawirusa  i schematyczny rysunek wirusa.

 

 ZADANIE NR 1.

Podkreśl w powyższym tekście  słowo BIAŁKO.

Z ilu białek składa się koronawirus?

Odszukaj te białka na schemacie budowy koronawirusa.

 

ZADANIE NR 2.

Proszę posłuchaj starej piosenki Skaldów z tekstem Agnieszki Osieckiej.

https://www.youtube.com/watch?v=wZXBCZRAPzM

Obawiając się, że nie wszyscy posłuchają tej piosenki, wszak nie jest w klimatach dzisiejszej muzyki nastolatków, wkleiłam tekst Agnieszki Osieckiej, eksponując kluczowy jego fragment: „Życie jest formą istnienia białka, ale w kominie coś czasem załka”.

 

ZADANIE NR 3.

Proszę przynieś z kuchni 4 produkty żywnościowe w opakowaniach. Postaraj się, aby były różnorodne:

1. pochodzenia zwierzęcego np. wędlina, sery, jaja

2. roślinnego, np. ryż, makaron

3. tłuszcz np. olej, masło

4. Twoja ulubiona słodka przekąska.

Znajdź na opakowaniach tych produktów tabele wartości odżywczych.

Zapisz je w postaci zbiorczej tabeli  zaprojektowanej przez siebie. Tabela powinna zawierać: nazwę produktu, zawartość białka, tłuszczu, węglowodanów (czyli sacharydów), błonnika, wartość kaloryczną w kcal. Wartości w/wym składników podaj w przeliczeniu na 100 gramów produktu.

 

ZADANIE NR 4.

Uszereguj wybrane przez siebie produkty pod kątem zawartości białka w 100 gramach produktu od najmniejszej do największej.

 

ZADANIE NR 5.

Proszę na podstawie wykonanych zadań podaj:

Cel lekcji i Kryteria sukcesu do tej lekcji.

 

Zadania od 1 do 4 uczniowie wykonali oczywiście bardzo dobrze, nie były trudne. Ktoś zauważył,  że  nie jest to  lekcja muzyki. Nie komentowałam. Ale potem okazało się, że niewielu uczniów dostrzegło, że celem lekcji jest, jak najbliżej  określił to jeden z  nich: "Przekonam się, co jest podstawą życia".

Z kryteriami sukcesu było prościej, większość uczniów zauważyła je. Znów potwierdziło się, że nauka według podstawy programowej nie daje prawdziwego obrazu rzeczywistości. Przyczyną jest to, że szkoła uczy faktów, definicji nie sklejonych ze sobą. Nie uczy patrzeć na świat szeroko, holistycznie. Myślę, że polska szkoła podstawowa może w tym zakresie wiele zdziałać, ale powinna przejść gruntowną przemianę, nie nazywaną kolejną reformą edukacji.

Od maja, kiedy już okrzepliśmy w lekcjach online, przyszedł  kolejny etap w naszych lekcjach chemii. Otóż zaczęło się od uczennicy klasy ósmej, której zaproponowałam przygotowanie lekcji przez nią prowadzonej. I potem posypała się lawina takich lekcji. Łącznie siedmioro uczniów przygotowało i poprowadziło kilkanaście lekcji w swoich i równoległych klasach. Z nowymi tematami, ze zrobionymi w domu i nagranymi  filmikami z doświadczeń (niektórzy weszli we współpracę z dziadkami–chemikami i wypożyczyli do doświadczeń szkło i sprzęt). Oczywiście lekcje były zgodne z zasadami oceniania kształtującego. A w indywidualnych rozmowach po lekcji, takich jakie odbywają się po lekcji obserwowanej przez dyrektora, autorzy potrafili wskazać dobre strony wydarzenia, i symptomatyczne, najmniej byli zadowoleni z aktywności, czy niewielkiej aktywności słuchaczy. To były dla mnie, i myślę, że dla wszystkich, ciekawe doznania.



Przeprowadziłam wśród wszystkich klas ankietę (nieanonimową) dotycząca zdalnego nauczania, w której pytałam o stopień zadowolenia z komunikacji, o to czy materiały pozwalały uczniom  zorganizować dobrze pracę i rozwijać się. W paru przypadkach na pytanie, czy rozumiesz wiadomości przekazywane przez nauczyciela otrzymałam odpowiedź, że nie zawsze. I z tymi uczniami przeprowadziłam potem rozmowy, aby rozwiać ich wątpliwości. Większość odpowiedzi na pytanie: Które zajęcia były najciekawsze, wskazywała na te uczniowskie, i te z doświadczeniami. Ucieszył mnie jeden z wpisów: Pani Bożena potrafi pokazać nam chemię w życiu codziennym. Potrafi zainteresować każdym tematem.

Co przed nami? Przeczytałam w artykule GW: Zaczęliśmy wracać  do normalności, ale ta normalność jest już inna. I nie wiadomo, czy za chwilę znów nie będziemy musieli czegoś zmieniać. Jeśli wrócimy od września do szkolnych ławek, wpadniemy w wir ocen, nadrabiania zaległości, a co za tym idzie – jeszcze szybszej gonitwy z podstawą programową i nauką pod egzaminy. Prawda. Ja planując to,  co będzie we wrześniu przygotowałam z chętnymi uczniami rożne materiały do powtórzenia niezbędnych elementów do dalszej nauki. Wszak repetitio est mater studiorum, a może nie wszyscy uczniowie zrozumieli, zapamiętali, wyćwiczyli.

Na ostatnich lekcjach w ramach podsumowania poprosiłam uczniów o dokończenie czterech  zdań: przekonałam/em się; nauczyłam/em się; zauważyłam/em; polubiłam/em. Wyjaśniłam, aby wyrazili w nich opinie nie tylko o lekcjach chemii, ale o całym okresie zdalnego nauczania.

 

Analiza tej ankiety przeszła moje najśmielsze oczekiwania i może stać się orężem w dyskusji z przeciwnikami  i krytyką zdalnego nauczania.

 

Wypowiedzi uczniów podzieliłam na trzy kategorie: a) Szkoła:  normalna – zdalna; b) Nauka życia; c) Zdalne nauczanie chemii.

 

W kategorii Szkoła zdalna-normalna, zdania były podzielone z przewagą atutów szkoły realnej, np.  Chodzenie do normalnej szkoły jest o wiele przyjemniejsze, ale siedzenie przed komputerem cały dzień jest męczące; Polubiłem lekcje online, ale wolę te normalne;  Zdecydowanie wolę uczyć się w szkole niż w domu. Jest też sporo plusów zdalnego nauczania:  że mogę trochę dłużej pospać; Zauważyłem  nowe rozwiązania w lekcjach on-line; uczę się lepiej przez zdalne nauczanie; zdalne nauczanie jest bardziej luźne i lepsze; podczas zdalnego nauczania można się czegoś rzeczywiście nauczyć.

Niezwykłe refleksje uczniów zamieściłam w kategorii Nauka życia. Uczniowie wskazali na wiele różnorodnych aspektów, które wzbogaciły ich wiedzę o życiu: nauczyłam się obowiązkowości i stałam się bardziej systematyczna,  a mój dzień był poukładany; dzięki nauczaniu zdalnym  nauczyłam się rzeczy, które w życiu bardzo mi się przydadzą; przekonałam się, jak ważna jest możliwość kontaktu z innymi rówieśnikami; jak bardzo jesteśmy zależni od elektroniki; przekonałem się, że każdy potrafi się samodzielnie uczyć; zauważyłam, że o 4 rano ptaki już nie śpią; nauczyłam się porządkować różne dokumenty (te związane ze szkołą i nie tylko); nauczyłam się szybciej pisać na klawiaturze; nauczyłem się lepiej samemu wyszukiwać potrzebne informacje; zauważyłam jak wygląda przyroda dookoła mnie; zauważyłam jak ta sytuacja była ograniczająca, dostarczyła nam wszystkim dużo stresu i uniemożliwiła nam normalne funkcjonowanie.

Mnie, nauczycielkę chemii, przedmiotu uznawanego za trudny, uradowały takie opinie uczniów: przekonałam się do chemii; jak fajnie mogą wyglądać lekcje chemii; zauważyłem, że chemia to wszystko, co nas otacza; Pani na każdą lekcje miała coś ciekawego co spowodowało,  że jeszcze bardziej spodobał mi się świat chemii;  polubiłam chemię jeszcze bardziej.

Rodzice w ciepłych słowach dawali wyraz zadowolenia i wdzięczności za wyrozumiałość,  radość z sukcesów i wsparcie w trudnych chwilach, a ponadto za nieustającą motywację do zdobywaniawiedzy. Zgodzę się z jedną z matek  i wypowiedzi uczniów to potwierdzają, że ten trzymiesięczny okres nie był dla naszych dzieciaków wegetacją, ale czasem rozwoju i doświadczenia; To były niewątpliwie trudne miesiące, ale myślę, że absolutnie nie zostały zmarnowane i zarówno dzieci, jak i nauczyciele zdali ten egzamin z życia na piątkę. Gdy układam w głowie  bilans zdalnego nauczania, zgadzam się z jedną z matek: Kto wie, może kiedyś z perspektywy czasu nazwiemy to przygodą. Oby!

 

Powinnam jeszcze podjąć wątek oceniania. Celowo nie rozwinę go, a w uzasadnieniu  przypomnę, że stosowanie strategii oceniania kształtującego nie zakłada ocen sumujących. Wprawdzie oceny musiałam wystawić, ale mam wrażenie, że większość uczniów, oprócz z ocen, cieszyło się ze zdobytych w zdalnym nauczaniu umiejętności. Sami to powiedzieli.

 

Dla kończących szkołę podstawową ósmoklasistów przygotowałam prezentację, którą zakończyłam przesłaniem L.Thomasa: Są góry, które trzeba  przejść, inaczej droga się urywa. Upewniłam ich, że już spore góry, szczególnie przez ostatnie trzy miesiące, przeszli.

 

​1. https://kultura.gazetaprawna.pl/artykuly/1465529,koronawirus-tokarczuk-unia-europejska-faz.html

2. http://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20200000493/O/D20200493.pdf

3. https://centrum-poznawcze.pl/restrukturyzacja-poznawcza-czyli-zmienic-sw...

4. Asia Krzemińska,https://zakreconybelfer.pl/

5. Aleksandra Pucułek, Wyborcza.pl, 20 czerwca 2020.

 

Autor artykułu: Bożena Sozańska